PL/EN


 

 

 

 

Untitled Document
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 

 



PORTRETY

Ymelda, Peru.

Pochodzę z dużej rodziny. Mam sześć sióstr i jednego brata. Mój tato zawsze marzył o synu ponieważ ma warsztat, w którym produkuje różne maszyny. To męskie zadanie, a jemu przytrafiły się same dziewczyny. Chłopak urodził się ostatni. Odkąd byliśmy mali mieliśmy kontakt z warsztatem. Znaliśmy nazwy wszystkich narzędzi i pomagaliśmy tacie przy pracy. Kiedy byłam starsza zaczęłam na poważnie uczyć się mechaniki. Pojechałam do Limy, do technikum i zostałam „mechanikiem precyzyjnym”, po czym wróciłam do swojego rodzinnego miasta i pracowałam dla ojca razem z siostrą. Ja na frezarce, siostra na tokarce.

Potem moja siostra wyjechała do Włoch. Byłyśmy sobie ogromnie bliskie, niemal nierozłączne i bardzo tęskniłam. Po kilku miesiącach pojechałam za nią. Chciałam poznać kulturę włoską i przy okazji dostać pracę. Marzyłam, by poznać świat, znaleźć sens życia i miłość. Miałam co prawda pracę w Peru i bardzo lubiłam bycie mechanikiem, ale czułam, że na tym świat się nie kończy.

We Włoszech pracowałam u pewnej hrabiny. Zajmowałam się domem, byłam kucharką. Tam też poznałam mojego męża, Polaka. Bardzo imponowało mi, że był taki grzeczny, odpowiedzialny i pracowity. Zakochaliśmy się w sobie i przyjechaliśmy do Polski.

To było17 lat temu. Komunizm dopiero się kończył, było szaro, w sklepach nie było zbyt dużego wyboru ubrań ani jedzenia. Nie wiedziałam prawie nic o kulturze polskiej. Wiedziałam tylko, że papież jest Polakiem i wspaniałym człowiekiem. Przyjechałam, nie wiedząc również zupełnie nic o rodzinie męża. Trochę się bałam. Mężczyźni mówią różne rzeczy, a potem może się okazać, że na przykład są już żonaci. Musiałam sprawdzić czy jest wobec mnie uczciwy. Na szczęście rodzina męża bardzo miło przywitała mnie w Polsce. Bardzo polubiłyśmy się z teściową. Większość Polaków to mili, gościnni ludzie, ale niestety trochę zimni, czasami zbyt poważni.

Teraz mamy troje dzieci. Dwie dziewczynki i chłopca. Najstarsza córka jest do mnie bardzo podobna. Identyfikuje się z moją kulturą, lubi peruwiańską muzykę, jest dumna ze swoich ciemnych włosów i karnacji. Młodsza córka już mniej, a syn jest najbardziej podobny do taty.

Mój tato tęsknił za nami, za mną i siostrą. Po naszym wyjeździe zatrudnił innych pracowników, mężczyzn. A potem mój brat skończył mechanikę na Uniwersytecie i zaczął z nim pracować.

Cztery z moich sióstr wyjechały za granicę. Trzy siostry do Barcelony, jedna do Włoch. Wszystkie zdecydowałyśmy się wyjechać z kraju ze względu na trud, na zarobki. Wtedy w Peru panował kryzys gospodarczy i polityczny.

Teraz nie mogłabym już pracować jako mechanik. Wszystko się pozmieniało w tym zawodzie, ale w życiu te doświadczenia mi się przydają.

 

 
Copyright ©Forum Kultur