PL/EN


 

 

 

 

Untitled Document
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 

 



PORTRETY

Wiktoria, Ukraina.

Urodziłam się w Drohobyczu. Tam też poszłam do szkoły, liceum i na studia ekonomiczne. Byłam też wolontariuszką w Caritasie. Pracowałam z dziećmi z rodzin z problemami. Takimi, które nie mają rodziców, których rodzice są alkoholikami.

Któregoś dnia dowiedziałam się, że jest możliwość wyjechania do Polski w ramach wolontariatu. Zdecydowałam się. To była trochę stresująca decyzja, bo wyjazd miał trwać rok, a ja nigdy nie byłam tak długo poza domem. Żeby wyjechać, musiałam rzucić studia bo uczelnia nie chciała dać mi urlopu dziekańskiego. Zaryzykowałam. Zrezygnowałam ze studiów i przyjechałam do Polski.

Na początku byłam wolontariuszką w Stowarzyszeniu Jeden Świat i w Centrum Wolontariatu.   Po roku pobytu w Polsce postanowiłam zostać dłużej i spróbować skończyć studia w Poznaniu.  Chciałam zapisać się na Uniwersytet Ekonomiczny. Okazało się, że nie jest to takie proste. Musiałam zebrać masę dokumentów. Na studia zdecydowałam się w lutym, a dokumenty zbierałam i tłumaczyłam do czerwca. W Polsce jest fajnie, ale przyznaję, że mam ochotę pojechać gdzieś jeszcze, gdzieś dalej. Nie wiem czy Polska jest krajem, w którym chciałabym zostać. Strasznie tu dużo biurokracji. Trzeba napisać masę papierów żeby załatwić coś najprostszego. Teraz robię sobie kartę pobytu i nie jest to najprzyjemniejsza sprawa. Jako obcokrajowiec mam całą masę problemów z  dokumentami. Nie mogę wyjechać za zachodnią granicę, trudno zapisać mi się do lekarza.

W czasie wolontariatu pieniądze na utrzymanie miałam z Unii Europejskiej, ale od października tego roku utrzymuję się sama. Ponieważ jestem obcokrajowcem muszę płacić za studia. Teraz studiuję i jednocześnie pracuję w poznańskim hostelu.

Z językiem nie miałam żadnych problemów. Ukraiński jest bardzo podobny do polskiego, a poza tym, kiedy byłam mała, często oglądałam telewizję polską, głównie wieczorynkę i tak nauczyłam się polskiego.

Decyzja o wyjeździe do Polski zapadła tak nagle, że nie myślałam nawet o tym jak tu będzie. Po przyjeździe zaczęłam strasznie tęsknic za domem. Było mi bardzo ciężko. Codziennie pisałam esemesy do swoich bliskich. Potrzebowałam wsparcia. Płakałam, chciałam wracać. Taki stan trwał miesiąc, potem było coraz lżej. Zaaklimatyzowałam się, poznałam nowych ludzi. Po kilku miesiącach czułam się tu jak u siebie. Tęskniłam za domem, szczególnie gdy zbliżały się święta, ale to już była taka przyjemna tęsknota.

 

 

 
Copyright ©Forum Kultur