PL/EN


 

 

 

 

Untitled Document
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 

 



PORTRETY

Sama, Kamerun.

Pytałaś mnie skąd pochodzę, a ja nawet w swoim kraju, byłem turystą. Mieszkałem w wioskach, miastach i miasteczkach. Urodziłem się  w Bamendzie. To bardzo piękne miasto o bogatej historii i tradycji.

Przyznam, że często słyszę pytania: „czy ludzie w twoim kraju mieszkają w domach?”, „macie telewizję?” „a jest elektryczność?”,  „to prawda, że wy wszyscy nosicie sukienki?”. Chętnie odpowiem na wszystkie pytania na raz. Mamy drogi, elektryczność i, tak – na boga – mieszkamy w domach. Dużych, małych, w willach, w zależności od potrzeb.

[...]

Podróżowałem i przeprowadzałem się tak często ze względu na charakter pracy mojej mamy. Wakacje również spędzałem u wujków i ciotek w różnych stronach kraju. Jeśli chodzi o moją rodzinę, mogę ci powiedzieć, że mam cztery wspaniałe mamy, trzech ojców oraz wiele braci i sióstr. To dlatego, że prowadzimy „rozszerzony” system rodzinny. Wszystkie ciotki są więc jednoczesne moimi mamami. W tej tradycji niegrzecznie jest nazywać siostrę matki ciocią, brata wujkiem. Więzi rodzinne są wśród nas bardzo silne, dlatego też ciotki i wujkowie traktują cię nie inaczej niż swoje biologiczne dzieci.  Mam jednego biologicznego brata, ale większość życia spędziłem z kuzynami (czyli z braćmi) i z babcią. Dzięki tak zżytej rodzinie nie ma u nas problemu z izolacją ludzi starszych od młodych. Dziadkowie są nam potrzebni.

Jak to się stało, że przyjechałem do Polski? Studiowałem biochemię i dostałem stypendium na studia medyczne w Polsce. Moim celem jest udzielanie wsparcia kobietom w moim kraju w charakterze ginekologa! Teraz, zwarty i gotowy, zbliżam się małymi krokami do końca moich studiów.

Pierwsze dni w Polsce nie były łatwe.  Okazało się, że wiele spraw wygląda tu zupełnie inaczej... Oczywiście można się było tego spodziewać i dodało to tylko tajemniczości mojej nowej przygodzie! Największym wyzwaniem był i nadal jest dla mnie język polski. Widzisz, na początku wszystko co słyszałem brzmiało jak „pszpszpszpsz...”. Nie potrafiłem odróżnić słów od zdań. Dla moich biednych uszu zdanie brzmiało po prostu jak dłuższe słowo. Powiem więcej! Kobiety mówią tu znacznie szybciej niż mężczyźni. Naprawdę ciężko mi było zrozumieć o czym one rozmawiają. Jednak, jak to zwykle bywa z językami, czas i praktyka zrobiły swoje. Jest mi coraz łatwiej.

Życie w „zimnej Polsce”, z dala od rodziny, odkrywanie zupełnie innej kultury, bogatej historii mieszkających tu ludzi i próba zobaczenia świata ich oczami, jest dla mnie niezwykle wzbogacającym doświadczeniem. Muszę jednak podkreślić, że przeżyłem tu również mniej przyjemne sytuacje. Zarówno słowne, jak i fizyczne ataki ludzi zwanych skinheadami nie są tu rzadkością. Jeśli zaś chodzi o panującą tu temperaturę, temat można skwitować jednym zdaniem „Polska jest za zimna, ale Polki są za gorące”. Bez urazy!

 

 

 
Copyright ©Forum Kultur