PL/EN


 

 

 

 

Untitled Document
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 

 



PORTRETY

Mark, Republika Białorusi.

Pochodzę z Grodna, z Czarnej Rusi czyli z dawnego terenu Wielkiego Księstwa Litewskiego a obecnej Republiki Białorusi. To niesamowite miejsce. Ziemia pełna mocy, z potężną historią.   Przyznam, że jestem lokalnym patriotą.
Na Białorusi kultury są bardzo wymieszane. Wielkie Księstwo Litewskie było jednym z najbardziej demokratycznych państw Europy, jak na tamte czasy. Miało bardzo progresywną konstytucję, panowała w nim absolutna tolerancja religijna, wyznaniowa i rasowa. Do tej pory na Białorusi jest bardo dużo Ormian, Polaków, Rosjan, Litwinów, Białorusinów, Żmudzinów, Koreańczyków, Niemców… Często w jednej miejscowości znajdują się cerkwie, kościoły, synagogi, meczety.

Białorusini są raczej narodem apolitycznym, duży wpływ na to miały ciągłe okrutne wojny i rozbiory. Politykę traktuje się u nas jak deszcz: pada deszcz? No to musisz sobie kupić parasol. Jakoś trzeba dawać sobie radę. Teraz u nas panuje dyktatura w klasycznym wydaniu. Ale ludzie nauczyli się działać w tym ustroju, w końcu mamy najlepszą partyzantkę na świecie. Często nas porównują do żubra: bardzo powoli się ten król lasów wkurza, ale jak już ruszy to nie ma siły na niego żadnej!

Moja mama jest niesamowitą, wspaniałą kobietą. Od dzieciństwa kierowała mnie w stronę sztuki. Jako dziecko wziąłem do ręki pędzle i ołówki i do dzisiaj ich nie wypuszczam. W Grodnie uczyłem się w szkole plastycznej, później zdałem egzaminy do szkoły w Mińsku. Nie skończyłem jej, bo zaczęły się „burzliwe lata przemian”. My, w liceum plastycznym też poszliśmy za falą przemian i zrobiliśmy małą, lokalną rewolucję. Rewolucja jednak nie udała się, a rewolucjoniści poszli pod nóż.  Wszystko zaczęło się od pewnego nonsensu. Wtedy dużą władzę mieli Białoruscy Nacjonaliści, którzy nie chcieli pamiętać, że Białoruś to kraj wielu narodów i  kultur. Kiedy  doszli do władzy w liceum, nakazali nam malować po białorusku. A przecież to jest nonsens! Więc my się śmialiśmy, że będziemy malować jak Marc Chagall, bo on przecież był Białorusinem. Ale oni odpowiadali na to: nie, Marc Chagall to nie Białorusin, to Żyd. Pytaliśmy więc, co to ma właściwie znaczyć „malować po białorusku”. Oni na to: możecie na przykład narysować akt i oprawić go w ramkę w białoruskim stylu ludowym. Za tymi akcjami poszedł zamordyzm: jeśli nie jesteś z nami, to jesteś przeciwko nam.

W końcu „pękła żyłka” i zrobiliśmy tą swoja  rewolucyjkę! Postawiliśmy barykady i wszystko było jak trzeba! Płomień tej rewolucji nie wyszedł jednak na ulicę. Wszystko zaczęło i skończyło się z liceum. Obiecano nam, że jeśli się uspokoimy i poskładamy barykady, będziemy mogli normalnie przystąpić do sesji. Przyszła sesja i wylano około 12 osób. Wcześniej mieliśmy same piątki, a tu nagle posypały się pały. Rodzice nie dali wtedy za wygraną i większość uczniów wróciła do szkoły. Ja jednak poszedłem w zaparte. Wtedy właśnie wyjechałem do Polski.

Musiałem wyjechać, bo zaczęło ścigać mnie wojsko, a ja do wojska iść nie chciałem. Jak już miałbym iść do wojska, to po to żeby zobaczyć świat, a nie siedzieć w jednostce. Dlatego też z Mińska uciekłem do Grodna i zanim jednostka w Grodnie się zorientowała, że powinna mnie powołać, wyjechałem do Poznania na kursy kultury i języka polskiego. To było w 1992 roku.

Pochodzę z katolickiej rodziny, więc łatwo było mi się tu odnaleźć. Byłem wychowany na „kto ty jesteś, Polak mały”. Babcia, dziadek, mama i tata byli Polakami. Na Kresach panuje zupełnie inna odmiana polskości. To prawdziwy kult. Idealizacja. Podam przykład: na Białorusi jest inna strefa czasowa niż w Polsce, ale tzw. Kresowiacy nastawiają zegarki zgodnie z polskim czasem.

W Poznaniu miałem szanse rozpocząć studia na ASP jako Białorusin polskiego pochodzenia. Prowadzę  pracownie twórczą „Artel” i działam w Białoruskim Centrum Kulturalno-Naukowym. Organizujemy wystawy, koncerty, pokazy filmów. Staramy się jakoś tę Białoruś przybliżyć, bo granica, która teraz jest między Polską a Białorusią jest wymysłem sztucznym, ze względu na wieki wspólnej historii . To jest wymysł polityków. Staramy się ją kulturowo rozbić.

 
Copyright ©Forum Kultur