PL/EN


 

 

 

 

Untitled Document
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 

 



PORTRETY

Laetitia, Francja.

Francja to zróżnicowany kraj, z czego zresztą jesteśmy bardzo dumni. Ja również pochodzę z rodziny o zróżnicowanych korzeniach. Mój dziadek jest z Belgii a babcia z Sycylii. Urodziłam się w Paryżu, potem przeprowadziliśmy się do mniejszego miasta i w końcu do małej wioski położonej w środku lasu. Tam moi rodzice otworzyli piekarnię. W tej okolicy, jak w wielu regionach rolniczych, ludzie mieszkają w jednym miejscu przez pokolenia, więc do tej pory (choć moi rodzice mieszkają tam od osiemnastu lat) nazywani jesteśmy „nowymi”.

Po skończeniu szkoły średniej wyjechałam z domu rodzinnego. Miałam osiemnaście lat. Pojechałam na studia.

Większość moich krewnych zajmuje się rzemiosłem. Na studiach poznałam ludzi z rodzin intelektualistów i wiele czasu zajęło mi nadgonienie wiedzy, którą oni wynieśli z domów rodzinnych. Podczas studiów musiałam pracować, by zarobić na swoje utrzymanie. Studiowałam historię i historię sztuki. Lubiłam te studia, ale wiedziałam, że praca, która mnie po nich czeka nie leży w moim charakterze. Historia jest bardzo interesująca, ale wciąż brakowało mi... rzeczywistości. Przez sam fakt bycia studentem, jest się w pewnym sensie „odciętym od świata”. Nie chciałam dać się uwięzić w takiej sytuacji, więc porzuciłam studia. Wolałam dojrzewać przez poznawanie prawdziwego życia.

Wiedziałam, że prędzej czy później będę musiała nauczyć się angielskiego, więc postanowiłam wyjechać do Anglii.

Będąc tak daleko od domu, możesz się wiele o sobie dowiedzieć. Szczególnie jeśli nie znasz języka i możesz liczyć tylko na siebie. Zawsze czułam się samotna, ale nigdy wcześniej nie byłam tak bezradna, jak po przyjeździe do Londynu. Nie żałuję, że wyjechałam, ale przyznaję, że było mi ciężko. Co prawda zawsze mogłam wrócić do domu, jednak wychowałam się w przekonaniu, że jeśli zaczniesz robić coś ważnego, to powinnaś to skończyć. Moim celem było nauczenie się języka angielskiego i nie chciałam wyjeżdżać zanim nie osiągnę tego celu.

Myślę, że przez czas spędzony w Londynie dojrzewałam dziesięć razy szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Jeśli jesteś zmuszona brać każdą kiepską robotę, a twoi współpracownicy pochodzą z zupełnie innych światów, mają inne marzenia, zdajesz sobie sprawę co to znaczy „nie oceniać” ludzi. Myślę, że stałam się wtedy bardziej świadoma różnorodności ludzkich sytuacji życiowych, bardziej tolerancyjna.

Londyn okazał się jednak dla mnie za duży. Jeśli pochodzisz z małej wioski prędzej czy później zdajesz sobie sprawę, że nie masz podstawowych narzędzi do poruszania się po dużym mieście. Myślę, że nigdy nie byłabym szczęśliwa w Londynie. Czułam się tam zagubiona. Więc, mimo że znalazłam w końcu świetną pracę (byłam osobistą asystentką pewnej fotografki) i zarabiałam dużo pieniędzy, stwierdziłam, że znowu nie jestem we właściwym miejscu. Postanowiłam wyruszyć dalej.

Zdecydowałam się wyjechać na długoterminowy wolontariat i znalazłam ciekawy projekt w Polsce. W Londynie poznałam polską społeczność i zaczęłam uczyć się polskiego. Przyjechałam do Poznania na rok, ale postanowiłam zostać dłużej i głębiej poznać to miejsce. Myślę, że nie da się prawdziwie zgłębić żadnej kultury przez samo podróżowanie.

Na razie zostaję w Poznaniu. Chce nauczyć się polskiego, a wciąż jeszcze nie mówię płynnie. Prawdą jest, że poczucie zagubienia w nowym miejscu, walki o podstawowe sprawy, będzie dla mnie zawsze ekscytujące. Jestem uzależniona od nowych sytuacji, od codziennych wyzwań. To, co czyni życie trudnym, jest dla mnie również tym, co czyni je ciekawym.

Ostatnio odkryłam, jak trudno jest wrócić do własnego kraju, jeśli długo żyjesz za granicą. Wydaje ci się, że podczas gdy ty jesteś daleko, na miejscu nic się nie zmienia i zawsze będziesz się tam czuła jak w domu. To jednak nie prawda. Miejsca się zmieniają, ludzie się zmieniają. Ciężko jest być obcym w swoim własnym kraju, bo ludzie nie rozumieją czemu czujesz się zagubiona skoro powinnaś się czuć „jak w domu”.


 
Copyright ©Forum Kultur