PL/EN


 

 

 

 

Untitled Document
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 

 



PORTRETY

Karien, RPA.

Pochodzę z małej miejscowości położonej w środku RPA, z Sasolburg.

Dorastałam w społeczności Afrikaans. Nasz język jest bardzo podobny do holenderskiego.

Ludzie często pytają mnie jak długo mieszkałam w Afryce. Odpowiadam: ja jestem z Afryki. Moja rodzina żyje tam niemalże dwa i pół wieku. Wiem, że wyglądam jak Europejka, ale nie jestem Europejką.

Czym jest społeczność Afrikaans? Większość ludzi wie czym był apartheid. Był to system oparty na segregacji rasowej. Każda społeczność, w zależności od koloru skóry, mieszkała w innej części miasta. Dorastałam w ostatnich latach apartheidu. Miałam dziesięć lat, kiedy Nelson Mandela został wypuszczony z więzienia i około 16 lat, gdy w naszej szkole pojawili się pierwsi czarni uczniowie.

Dwa i pół roku temu wyjechałam z RPA. Napisałam właśnie pracę na temat Setswana, języka używanego w Botswanie i RPA, kiedy dowiedziałam się o możliwości pracy na Uniwersytecie w Poznaniu. Szukali kogoś, kto dobrze zna angielski i języki afrykańskie.

Przed przyjazdem do Polski byłam na stypendium w Niemczech wschodnich, więc mniej więcej wdziałam czego się spodziewać. Niektórzy moi znajomi z RPA są zszokowani różnicami kulturowymi jakich tu doznają. Wielkie betonowe bloki, szare kolory, to dla nas coś zupełnie nowego.

Teraz mieszkam w bloku z polską rodziną. Z moją babcią, jak ją nazywam. Babcia ma 76 lat. Poznałam ją w Kościele Metodystów w Poznaniu. Msze prowadzone są tam oczywiście po polsku, więc pierwszego dnia rozumiałam tylko „amen” i „alleluja”. Pewnego dnia podeszła do mnie starsza pani. Zaczęłyśmy rozmawiać po niemiecku, po czym przetłumaczyła mi na ten język całą mszę. Od tej pory często się spotykałyśmy. Zaprzyjaźniłyśmy się tak bardzo, że zapytałam ją czy mogę z nią zamieszkać. Zgodziła się. Teraz jestem częścią jej rodziny. Jeśli wyjeżdża do swojego syna, ja jadę z nią. Razem spędzamy święta. Na początku rozmawiałyśmy po niemiecku, teraz mówimy już po polsku.

Co jest tu dla mnie nowe? W RPA mamy inne podejście do życia. Żyjemy „tu i teraz”. W Polsce ludzie dosyć często narzekają i przyznam, że trudno było mi się do tego przyzwyczaić. Przestrzeń jest tu również zupełnie inna. Potrzebuję otwartego horyzontu, niekończących się dróg. Przestrzeni bez ludzi. Tu ludzie są wszędzie. Nie ma otwartych terenów. A poza tym wszyscy są tu biali! Nie jestem do tego przyzwyczajona. Czasem tęsknię za różnorodnością mojego kraju. W RPA nie ma jednej, uniwersalnej kultury. Jest kultura hinduska, wiele czarnych kultur i, używając dawnych terminów, stara kultura brytyjska, czy kultura Afrikaans. Tutaj ludzie za bardzo się nie różnią. Większość to mówiący po polsku Polacy. To dla mnie zupełnie nowe doświadczenie.


 
Copyright ©Forum Kultur